Blog o podróżach i użytkowaniu motocykla yamaha xtz 660 Tenere, najlepszego na świecie
RSS
niedziela, 09 sierpnia 2015
"Rybakówka" - zamknięta

22:31, nomadeurope
Link Dodaj komentarz »
sobota, 01 sierpnia 2015
nowe: części, wyzwania, przygody

Ostatnio, po tym jak lekko odświeżyłem Tenere i trochę w nią doinwestowałem, mam w podświadomości dziwne przeczucie. Ona mi za to odpłaca i obojgu z nas jeździ się lepiej i przyjemniej. To z kolei zainspirowało mnie do tego, aby o "naszych" wspólnych wyprawach pisać dalej.

Łącząc wyprawy "służbowe" powiązane z pracą, zawsze jest możliwość uszczknięcia czegoś dla siebie. Nudny wyjazd z punktu A do B można zamienić w trasę A...A'...A'...AA'...AA''... i tak dalej aż do B. Może czasami lepiej to zrobić w drodze powrotnej, ale to zależy od tego kiedy się wyruszy. 

Wracając do sedna sprawy. Wczoraj planując trasę Wrocław - Sława, nawigacja podpowiadała mi 2 drogi - jedną przez Rawicz i Wschowę, drugą przez Lubin i Głogów, obiema jechałem już wiele razy. Prawda jak zwykle leży po środku.

Piękny 10 km odcinek trasy Jemielno - Ryczeń (za Wińskiem w kierunku Góry). Wąska droga przez las, ani żywego ducha, a obok tylko drzewa.

 

W Osetnie, wjeżdżając na nową drogę nr 323 i pokonując most na rzecze Baryczy, można natknąć się na znak ostrzegawczy "uwaga bobry - zwolnij" - jest to jakiś miły akcent nasz dolnośląski (choć bobry ponownie zostały tutaj zasiedlane z terenów Mazur w latach 90 - tak czy inaczej welcome back!).

Jadąc dalej, pewnej wiosce niedaleko Szlichtyngowej natknąłem się na niesamowitą budowlę. 

Tam gdzie nie ma opcji streetview czekają zawsze najlepsze rzeczy. Niesamowity przykład budownictwa inżynieryjnego - hale w konstrukcji trójprzegubowych ram drewnianych, widoczne wtórne próby "naprawy" i wzmocnienia za pomocą żerdzi i "jętek". Nie dokończone, opuszczone. Na moje oko 2ga polowa lat 80. Grubość ramy, która uwzględnia rozkład sił działających na elementy - grubsza tam gdzie powinna, cieńsza tam gdzie można. Malutkie, punktowe mocowanie do podłoża . Czysta konstrukcja, a to wszystko pozbijane z drewna. Jak dla mnie - majstersztyk.


 

Takim oto sposobem dojechałem do Sławy, pozałatwiałem sprawy "służbowe" i mogłem wracać. Dzień był jeszcze wczesny, więc postanowiłem przejechać się przez Wschowę i Górę, bo lubię tamtejszą zabudowę i wielkie wieże kościołów w starych Rynkach. We Wschowie natknąłem się akurat na ślub, a przez Górę śledziłem konwój tirów rozjeżdżających stare miasto. 

Z Góry skręciłem w bok na Górny Bełcz (jest jeszcze Mały i Wielki) i Wąsosz. Ta pierwsza miejscowość kojarzy mi się zawsze, gdy przez nią przejeżdżam ze scenerią z jakichś filmów grozy. Zapadnięte domki, zamiast podwórek jakieś place półprzemysłowe, na wjeździe wysoka wieża dawnej stacji transformatorowej z przed wojny, jakieś wraki aut, ludzie w za dużych ubraniach, jacyś patrzący spode łba brodacze, opuszczony plac zabaw, a na nim żywego ducha i na koniec jeszcze porośnięta mchem tablica z nazwą miejscowości. Wrażenie potęguje jeszcze w jesień lub zimę mgła z pobliskiej rzeki.

W Wąsoszu postanowiłem, z racji tego że miałem jeszcze kawał dnia, skręcić prowadzony znakiem "Żmigród 22". Nie jechałem jeszcze tą drogą. Zaraz za miastem asfalt się skończył i przechodził w regularną granitową kostkę brukową. Pomyślałem - przygoda się zaczyna. 

Jadąc drogą szerokości maks. 3 m co rusz natykałem się na ciągniki, kombajny... nawet na 8 os. pielgrzymkę (chyba dopiero co wyruszyli). Kawałek dalej ostrzegłem panią, która wiozła 5 dzieci, że ma otwarte drzwi w aucie z tyłu (mam nadzieję, że zrozumiała) i tak podskakiwałem sobie na kostce dalej, aż... Jako, że żniwa idą pełną parą. Ci co już skończyli kosić, zabierają się za nawożenie oborniku na pola aby później to wszystko przeorać. Tak czy inaczej, od czasu do czasu jak powieje "naturą", to manetka do końca i trzeba uciekać... jednak nie tak szybko... Jadąc tym kostkowym traktem, zauważyłem rozlany wzdłuż ślad po gnojowicy jak się patrzy. Przy odkręcaniu gazu zarzuca tyłem aż miło - ale zabawa zabawą, bo później będzie trzeba czyścić błotnik z tego eko-organicznego-ścierwa.

Cała "trasa" do Żmigrodu prowadzi drogą ułożoną z kostki, kawałki asfaltu też się zdarzają - ale najciekawszy jest odcinek od przysiółka (to nawet nie jest wieś) Unisławice do Chodlewa - kawał z kamiennych otoczaków - piękny przykład budownictwa drogowego z czasów przedwojennych.

Jadąc dalej natknąłem się na objazd budowanej koło Żmigrodu właśnie DK5... szkoda. Musiałem włączyć się do mainstreamu i pognałem do domu.

13:22, nomadeurope
Link Komentarze (1) »
czwartek, 23 lipca 2015
"dostawczak" - europejski aneks do "motocyklisty doskonalego"

Tak czy inaczej bardziej ufam wielkim "tirom" - są bardziej przewidywalne, a i zdarzają się tacy, którzy zjeżdżają do prawej ustępując mi drogi - WIELKIE DZIĘKI!

Każdy chyba czytał "Motocyklistę doskonałego" lub "Strategie uliczne" Davida L. Hough. Książki wryły się w pamięć, a przedstawione sytuacje przydają się w codziennej jeździe. Jako, że autor pochodzi ze Stanów, być może nie zwrócił uwagi na pewne, na pewien europejski aspekt.

"Aspekt" sporych gabarytów w porównaniu do motocykla. Mam na myśli wszelkie małe dostawczaki zaprojektowane by mieścić się na wąskich uliczkach europoejskich miast i dowozić produkty do małych sklepików - począwszy od wszelkiego rodzaju transitów, przez wszystkie te małe iveco, dafy itp.

Dostawczak - wszystko co ma pakę - a ty jadąc za nimi nie widząc ich lusterek masz pewność, że ich kierowca nie widzi ciebie. Takie naklejki widziałem na niektórych ciężarówkach w UK. To jedna z tych rzeczy, którą zapamiętałem jeżdżąc tam Tenerą.

... ale nie o tym ten wpis. Przemykając na moto po drogach, zawsze szczególną uwagę zwracam na małe "ciężarówki". Ich kierowcy często nie są zawodowcami - jeżdżą na "B" do 3,5 t. i zachowują się tak jakby jechali osobówką. Wszystkie poniższe ilustracje "przeżyłem" na własnej skórze - zamieszczam, nie ku przestrodze, ale dla wyobraźni.

W większości przypadków dostawczaki są podejrzane. Szczególnie te dowożące towary ze sklepów typu tesco, jakieś almy - wszędzie tam gdzie oferują dowóz żarcia na telefon. Kolejni są dostawcy rtv, agd itp. Pewnie wyżyłowany grafik, pośpiech lub szukanie adresu na gpsie zmusza ich do gwałtownych manewrów i niespodziewanych zachowań. 

Nie wspominam o tym, że jadąc za dostawczakiem nie widać prawie nic. Jeśli to nie bus z przeszklonymi tylnymi drzwiami, na 100% kierowca Cię nie widzi, więc warto zachować odstęp i trzymać się w polu widoczności jego lusterka - oczywiście lewego. 

Nie raz widzę gierojów jadących za ciężarówką / dostawczym itp. na metrze odległości - nie wiem po co to robią - pomijam już efekt "aerodynamiczny", ale przy jego nagłym hamowaniu życzę powodzenia. Po to m.in. jest tylna belka pod zderzakiem w naczepach "tirów"...

Powyżej: Sytuacja dosyć kuriozalna ale może związana z tym, że zdarzyła się na wsi, gdzie "drogi należą do mieszkańców". Na poboczu, "pod prąd" stoi dostawczak. Wychodzi kierowca i sprawdza coś w papierach. Gdy chcę go ominąć, drzwi paki nagle się otwierają, ja nic nie widzę, a wiem że przede mną zakręt. Ktoś jadący z naprzeciwka oczywiście też nie widzi nic, a pewnie dodatkowo obczaja co przewozi ten mały "tir".

Często zdarzająca się sytuacja - często na drogach prowadzących do dużych osiedli. Mi zdarzyła się przy jednej z budów jakichś TBSów, gdzie pobocze wzdłuż drogi tworzyło jeden wielki nieutwardzony plac. Kierowca wlecze się niemiłosiernie przez kilka minut. Nagle skręca bez kierunkowskazu, pewnie gadając z pasażerem czy to akurat tutaj ma dostarczyć tę cholerną lodówkę bo budowa jeszcze trwa, osiedle już w połowie zamieszkane, a numerów adresowych jeszcze nie wymalowali na blokach - itp. Jeśli dostawczak sunie wolno - na 100% szuka miejsca gdzie ma coś wyrzucić.

Zawsze gdzieś w centrum miast, gdzie nie ma miejsca postojowego, a towar trzeba wyładować. Nie mam pojęcia jak to zrozumieć: bardzo często zdarza się tak, że piesi MUSZĄ się ukrywać ZA takim pojazdem i wyskakiwać nie rozglądając się - nie potrafię wyjaśnić czemu to robią - oczywiście w niedozwolonych miejscach.

***

Wielka ciężarówka z naczepą nie podjeżdża, nie siedzi na zderzaku innym. Za to często w mieście, stojąc w korku zdarza się, że ktoś się przed nią ładuje - z bocznej ulicy, zmieniając pas itp. To jest niepewne w ich przypadku. Zawsze gdy zwalnia coś może się "zdarzyć".

Widząc jakieś magazyny i fabryki istnieje 50% szans na to, że ciężarówka skręci na bazę - wstrzymując ruch na sąsiednim pasie, skręcając łukiem. Warto o tym pamiętać jadąc wzdłuż korku.

21:38, nomadeurope
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 05 kwietnia 2015
sezon 2015 otwarty! z jednodniowym poslizgiem

Czy Wy takze macie fragment jakiejs drogi, gdzie w 9 na 10 przypadkow jestescie pewni, ze akurat przez te 5-10 km bedzie padac, pomimo ze wszedzie w okolo jest slonce?

21:24, nomadeurope
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 26 marca 2015
dzis pada pierwszy deszcz tej wiosny

"Dmytro: - Spróbuj postać na deszczu przez sześć godzin. Wtedy zrozumiesz, że zapłata i kariera to bzdura, głupstwo. Weźmiesz kubek z gorącą herbatą do ręki, do drugiej pajdę chleba i kawałek kiełbasy i zrozumiesz, że życie się udało."

10:32, nomadeurope
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 15

__adres emailowy__
n0m4d3ur0p3 @gmail.com
zamiast cyfr podstaw litery (: